
Ostatnio farbami „malowałam”, kiedy byłam w podstawówce. To było ok. ponad 18 lat temu…
Czas płynie…
Niedawno temu ponownie chwyciłam za pędzel.
Ostatnio jednak zapragnęłam malować ziemskie anioły, w których kocham się już od dawna, jak nie od urodzenia:)
Poprzez to doświadczenie zrozumiałam jak powierzchownie na siebie patrzymy.
Ile razy patrzymy, a jednak nie widzimy.
Nie znam osoby która nie wiedziałaby jak wygląda róża i tak samo było ze mną, ale jak przyszło do malowania to okazało się, że mi się tylko wydawało, że wiem jak ona wygląda…
Bo patrzeć można zawsze, ale żeby kogoś poznać patrzeć trzeba z 100% uwagą i dopiero wtedy można odkryć jak i ile pięknych barw, kształtów i odcieni kryje się na to całościowe piękno.

Powyżej róża drugiej szansy.
Pierwsze szkice były kredkami i wyglądały tak 🙂

Podobnie było ze słonecznikami…


Z malowania wynika jeden wniosek:
Warto dać sobie drugą szansę.