Pustynia.

Widzę siebie jak kroczę przez pustynię.
Sunę noga za nogą i dźwigam ciężki bagaż na plecach.

Gdy słońce pali żywym ogniem, ja wytrwale niosę kilka butelek wody. Staram się nie myśleć, że woda ta jest brudna, może zainfekowana drobnoustrojami, może i trochę śmierdzi…myślę sobie, że lepiej to, niż nic.
I tak idę , i idę i idę. Końca pustyni nie widać.
Na pozór wszystko zdawało się być takie jakie musi.
Jednak ja zaczęłam się rozglądać i ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, zaczęłam zauważać znaki. I pojawiły się głosy z nieba…”rzuć ten bagaż, zostaw tą brudną wodę, obiecujemy ci studnię pełną krystalicznie czystej wody”.
I już biorę zamach, by pozbyć się zbędnego balastu, ale nagle…rozglądam się dookoła, a po horyzont wyłącznie pustynia. Sam piach. Nic nie widać. A już na pewno nie widać zapowiedzi jakiejkolwiek kropli wody, nie wspominając już o studni.
I po raz setny zawiązuję żołądek na pętle.
I po raz kolejny poprawiam na nosie okulary strachu.
I ponownie jakoś magicznie plecak z wodą przykleja się do moich pleców.
A może jednak doniosę go do celu…a co jeśli obiecana studnia się nie pojawi, albo pojawi się za późno i uschnę z pragnienia…
I co zrobić?
Przecież ja już dłużej nie dam rady go dźwigać.
Ja pragnę czystej, orzeźwiającej wody, która ukoi moje serce.
Szczerze Ci powiem, że nie wiem co robić.
Czy znajdę na tyle odwagi by ruszyć w głąb pustyni bez wody…

Moje serce walczy z rozumem.
Mój rozum walczy z moim sercem.
Kto zwycięży w tym pojedynku?

cdn.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s