Motyl tańczący na wietrze.

Mój film z „tańczącym” na wietrze motylem w roli głównej! 🙂 -> https://youtu.be/ReeTs6UdLw4

Wczoraj miałam wyjątkowe spotkanie!
Po raz drugi w moim życiu (pierwszy raz był ok. 2-3 lata temu- dobrze nie pamiętam) na mojej głowie zasiadł motyl.
Jest to bardzo miłe uczucie, zwłaszcza jeśli nie spodziewasz się dotyku motyla.

U Indian wierzono, że gdy motyl dotknie ramienia kobiety, to ta może zostać szamanką. Ciekawa więc jestem co zapowiada jak siada na głowie😊.

W przeszłości nie uświadamiałam sobie, że ta mało atrakcyjna gąsienica pełzająca po ziemi, to jednocześnie ten sam piękny motyl fruwający wśród kwiatów.
Ta sama istota tylko w różnym czasie swego życia.



Myślę, że z nami ludźmi jest podobnie.
W ciągu naszego życia mamy możliwość przejść przez 3 fazy swego życia (jajo, gąsienica, motyl).
Nie każdemu się udaje, bo nie każdy chce, albo nieświadomie sam siebie blokuje.

Jak często bardzo dotkliwie przejmujemy się, że jesteśmy taką małą, niepozorną gąsienicą i zamiast się wspierać, by w odpowiednim momencie, z całym swoim potencjałem być gotowym na przemianę w motyla, my robimy całkiem na odwrót. Niczym najlepszy kat, gnębimy się, czujemy się mali, nieznaczący, niewartościowi, brzydcy.
I w ten sposób z łatwością zapominamy, że to tylko jeden z etapów życia, który trzeba zaakceptować.

Co by się stało gdyby każda gąsienica (mająca potencjał na przyszłego motyla) stwierdziła, że nie chce żyć na Ziemi, bo jest tylko marnym robakiem?
Wszystkie poumierałby w depresji, a wśród kwiatów nie zatańczyłby już żaden piękny motyl.

Często właśnie tak zaczyna się droga, która zamiast prowadzić do radości, lekkości, wolności i nieograniczonej różnorodności w wyrażaniu piękna, prowadzi ona do zapomnienia o możliwościach i potencjale przemiany (w motyla).
Im więcej gąsienic odrzuca siebie za to kim jest w danym momencie, tym mocniej oddala się od celu i swojego potencjału.
Początkowo gąsienica spogląda w niebo i widzi pięknego motyla. Porównuje się i staje się głęboko smutna, bo żyje w przekonaniu, że jej życie polega jedynie na byciu marnym, pełzającym robakiem, którego z łatwością można zmieszać z błotem lub zdeptać. Zaczyna żyć w poczuciu beznadziejności, bo zapomina, że również w niej jest ukryty ten sam potencjał przemiany i transformacji.

Czas płynie i gdy coraz więcej gąsienic pogrąża się w swoim błędnym przeświadczeniu, tym mniej motyli pojawia się na świecie. Błędna teoria zaczyna zyskiwać dowody na to, że motylem może zostać tylko ktoś wyjątkowy i zdarza się to bardzo rzadko. Gąsienice popadają w jeszcze głębszą depresję, bo teraz już naprawdę nie mają wątpliwości co do marności swojego istnienia. Smutek, ból i samoodrzucenie pogłębia się dalej. Wszystkie gąsienice spadają coraz niżej, a diabelskie koło przybiera na sile.

Pojawiają się rejony, gdzie nie ma, żadnej gąsienicy, która wierzy w siebie i w związku z tym nie powstają żadne motyle. Rozpoczyna się etap zwątpienia, czy w ogóle takie piękno jak motyl naprawdę istnieje. Bo jeśli nie widać, to czy można wierzyć, że on jest?
Wiele gąsienic pragnie dowodów na istnienie motyla, ale ich nie mają więc potęgują wierzenie, że piękno motyla nie istnieje, zaś wahające się gąsienice dochodzą do wniosku, że reszta ma rację, bo jak nie widać to znaczy, że nie ma. Zaczynają twierdzić, ze najwyraźniej motyl żyje tylko w bajkach, a to przecież nie bajka, to prawdziwe życie, a prawdziwe życie z perspektywy gąsienicy to tylko przyziemność…

Na tym etapie gatunek motyla zagrożony jest wyginięciem.
Bo jeśli motyl przestaje istnieć w sercu gąsienicy to zapowiada to początek końca.
Paradoks tego jest taki, że nieświadome gąsienice same tworzą dramat i beznadziejność swojego życia.

Kiedy jednak wśród całego tłumu gąsienic znajdzie się choć jedna, która postanowi zrobić coś innego i która uwierzy w bajki o motylach, to wtedy mogą pojawić się zmiany.
Jednak spotka ona na swej drodze wiele wyzwań. Będzie w swojej misji sama, a prócz przeszkód, które stworzą inne gąsienice, złe warunki pogodowe, czy naturalni wrogowie (jak ptaki które się nią żywią), pojawi się największa góra do przejścia- ujrzenie własnego piękna już teraz, w tym stadium rozwoju i w tej powłoce.
Jeśli jednak nie zabraknie jej sił, wiary i wytrwałości ( i wejdzie w stadium kokonu) to kiedyś przyjdzie ten dzień kiedy rozwinie swoją duszę na tyle, że stworzy nowe życie ze śmierci ( pozwoli umrzeć formie gąsienicy z którą jest w swoim sercu pogodzona i w ten sposób da życie nowej formie siebie – formie motyla).

I tak wydarza się cud. Stajesz się inna/inny, a jednak wiesz, że od zawsze byłaś/ byłeś i będziesz tą samą istotą.
To jest właśnie magia motyla.


W takim razie warto zadać sobie pytania.

Czy jest sens wiecznie czekać na cud od Boga, by stworzył motyla jeśli ten motyl już istnieje, tylko jest ukryty w gąsienicy?
Ile gąsienic podejmie wyzwanie i wytrwa w swoim postanowieniu?
Czy istnieje tylko to, co widać?
A jeśli to Ty tworzysz swoją rzeczywistość, to czy jest szansa, że zobaczysz świat inny niż ten, w który wierzysz?


Każda/każdy chce być motylem, ale prawie nikt nie chce zaakceptować siebie jako gąsienicy.
Może to czas by ujrzeć wszystko dokładnie takie jakie jest i pozwolić się poprowadzić w nieznane.

Kto wie, może kiedyś rozwiną się piękne, kolorowe skrzydła motyla, którym to będziesz właśnie Ty!

.





Jeden komentarz

Dodaj odpowiedź do Eleonora Artemis Anuluj pisanie odpowiedzi